Planuję zakup pierwszego mieszkania i ciągle się gubię w informacjach. Z jednej strony widzę, że ceny rosną, a z drugiej, wysokie stopy procentowe i niepeść gospodarcza mnie paraliżują. Czy jest jakiś konkretny sygnał, że rynek się stabilizuje, czy to pułapka? Czy lepiej poczekać, czy może warto złapać okazję teraz, zanim ceny wzrosną jeszcze bardziej? Bardzo proszę o Wasze doświadczenia i realistyczne porady, najlepiej od osób, które faktycznie przeszły przez ten proces ostatnio.